Czy wiesz, że...?

Yarn bombing, czyli jak obszydełkować miasto!

Hej!

Ostatnio przeglądając internet, rzucił mi się w oczy artykuł o pewnej starszej pani, która jest najprawdopodobniej najstarszą artystką na świecie. Czym się zajmuje? Szydełkowaniem! Ale nie takim typowym – dekoruje miasta za pomocą szydełka. Dodam tylko, że wspomniana pani ma 104 lata i już wyjaśniam o co chodzi 😉

Szydełkowy Street Art

Otóż hobby starszej pani to yarn bombing / yarn storming, czyli dekorowanie przestrzeni publicznej za pomocą kolorowych elementów wykonanych na drutach bądź szydełku. Jest to rodzaj sztuki ulicznej, która polega na otulaniu pewnych elementów infrastruktury włóczką. Brzmi ciekawie? Sami zobaczcie jak efektownie to wygląda!

Knits for life - yarnstorming Knit for life  Knit for life - yrn bombingźródło: Knits for Life

Podobno yarn storming wywodzi się z Teksasu, gdzie w ten właśnie sposób pozbywano się resztek włóczek czy niedokończonych projektów. Przez lata pojawiło się mnóstwo ludzi zajmujących się yarn bombingiem! Można tu wymienić mi.in:

->Magdę Sayeg, która uznawana jest za matkę tego nurtu. I pomyśleć, że wszystko zaczęło się w 2005 roku od obszydełkowania klamki w jej sklepie, a następnie znaku drogowego! Od tego czasu wraz z założoną przez nią grupą Knitta Please, stworzyła ogromne ilości szydełkowych dekoracji ulicznych na całym świecie 🙂

->Shanon Schollian, która stworzyła dekoracje na pnie drzew, pozostałe z wycinki lasu w stanie Oregon. Co ważne, Shanon działała wcześniej niż Magda Sayeg (w 2002 roku), jednak jej twórczość była „ukryta” w lesie, a nie na obszarach miejskich tak jak w przypadku Sayeg. Z tego względu, jej dzieła nie zyskały takiej popularności.

Idea yarn bombingu rozwinęła się dzięki wielu innym grupom takim jak Knit Knot Tree in Yellow Springs, Yarn Bomb Ojai, Twilight Taggers, JafaGirls’ czy Knit the City i od tego czasu stała się popularna na całym świecie. Dlaczego ludzie się tym zajmują? Przede wszystkim dlatego, by „ocieplić” wygląd przestrzeni publicznej, sprawić by wyglądała ona przytulniej, ciekawiej i weselej. Zgadzacie się, że tak właśnie wyglądają obszydełkowane elementy?

Knit for life - sztuka ulicznaźródło: Knits for Life

Jednak yarn bombing to nie tylko upiększanie miejsc. Przy niektórych projektach ludzie po prostu mogą zbliżyć się do siebie, poznać nawzajem i spędzić razem miło czas – tak jak np. w przypadku projektu Knit the Bridge W Pittsburghu, kiedy to dziesiątki wolontariuszy pojawiły się przy moście Andy`ego Warhola i przez 4 tygodnie pokrywały go 580 elementami wykonanymi na drutach bądź szydełku.

Polecam przy tej okazji film pokazujący jak powstawała instalacja na moście w Pittsburghu:

Co można ozdobić?

Praktycznie wszystko! Ławki, drzewa, barierki, słupy, pojazdy… Wydaje mi się, że wszystko może być potencjalnym celem yarn storming’u – ogranicza nas tylko wyobraźnia i kreatywność 😀Knit for life - szydełko

źródło: Knits for Life

Ważne kwestie!

Pomimo tego, że yarn bombing jest przyjemny dla oczu, a jego pojawianie się budzi raczej pozytywne emocje, to należy pamiętać, że może być ono uznane za coś niezgodnego z prawem i usunięte. Zwłaszcza, jeśli nie uzyskało się wcześniej stosownego pozwolenia. Sytuacje takie zdarzają się zdecydowanie rzadziej, jednak należy mieć na uwadze, że mogą mieć miejsce.

Polski wkład w yarn storming

W Polsce, choć yarn bombing staje się coraz bardziej popularny, wciąż najczęściej używa się angielskiego nazewnictwa. Do najpopularniejszych określeń z jakimi możemy się spotkać niewątpliwie należą yarn bombing i yarn storming; przy czym yarn bombing używany jest nieco rzadziej, ze względu na negatywny wydźwięk słowa bombing. Można spotkać również takie nazwy jak kniffiti, urban knitting czy grafitti knitting – tak, tak grafitti, choć w przeciwieństwie do prawdziwego grafitti, szydełkowe „instalacje” można łatwo usunąć 😉

W Polsce, jak i na całym świecie, można spotkać grupy ozdabiające w ten sposób przestrzeń publiczną. U nas przykładem może być grupa Szydełkowe Fanaberie, działająca w Luboniu i ozdabiająca tamtejsze okolice.

Trzeba też pamiętać o Polce – Agacie Oleksiak, która bardziej znana jest pod pseudonimem Olek. Jej twórczość znana jest na całym świecie i z pewnością warta jest uwagi! Sami zobaczcie, że jest rewelacyjna!

No i nasz poznański akcent – Olek „ubierająca” Starego Marycha! 🙂

Stary Marychźródło: poznan.wyborcza.pl

Jak widzicie, yarn bombing jest niesamowitym i bardzo interesującym nurtem, choć niestety zdarza się, że prace są niszczone lub kradzione. Na szczęście ten rodzaj sztuki ulicznej ciągle się rozwija, a od czerwca 2011 roku obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Yarn Bombingu.

Widzieliście gdzieś takie prace w przestrzeni publicznej? Co o tym myślicie? Uważacie, że jest to sztuka, czy raczej coś zupełnie niepotrzebnego?

Dajcie znać!

A na koniec jeszcze jeden filmik o starszej pani, którą wspominałam na samym początku wpisu:

Buziaki!

Q.

 

Mogą spodobać Ci się również

  • hahaha, wygląda to świetnie 🙂

  • O rany 🙂 taką uliczną sztukę to ja rozumiem baa i popieram 🙂 najbardziej spodobały mi się ławki, obowiązkowo takie powinny być przy szkołach, przedszkolach i na osiedlach 🙂 jakże miło byłoby od razu 🙂

    • Oj tak, od razu weselej i sympatyczniej! Nawet szare dni nie byłyby takie szare!

  • Kocham Street art, kocham sztukę. Te projekty są piękne, bajeczne i nadają miastom życia. Uwielbiam takie inicjatywy. W moim rodzinnym mieście w Białymstoku, niektóre pomniki i rzeźby zyskują sezonowo ubranka robione szydełkiem i drutem, do dziś nie wiadomo kto stoi za tym przedsięwzięciem. 🙂

    • O proszę, jacyś dobrzy ludzie! Ja w Poznaniu może raz trafiłam na yarn bombing, ale w bardzo małej ilości. A szkoda!:)

      • OoO, to może sama powinnaś zaczać działać ?:)

        • Myślałam o tym, nawet już miałam w głowie miejsca, w których wglądałoby super! Przy odrobinie wolnego czasu na pewno zrobię coś w tym kierunku 🙂

  • Szydełkowa pasja Kaśki

    Niestety, na żywo nie widziałam, ale słyszałam już o tym nurcie. Bardzo fajna sprawa :).

    • Dokładnie, bardzo pozytywne 🙂

  • Katarzyna Ratajczak

    Urocza forma robótkowej ekspresji. Jakiś czas temu na Starym Mieście w Warszawie „otulono” kolorową (głównie różową) włóczką słupki znaków drogowych. Mnie tylko zawsze szkoda, że się te dziergadła tak szybko brudzą w miejskim smogu i deszczu.

    • No właśnie, jeszcze smutniejsze są kradzieże 🙁 Ale itak bardzo fajna sprawa 🙂

  • Sama chętnie ozdobiłabym kilka miejsc w mojej mieścinie! 🙂 Ciekawe czy władze miasta by poszły na coś takiego… 😛

    • Ja nie widzę argumentów przeciw, ale kto wie, co tam sobie ludzie czasem wymyślą 😛

  • Niesamowite co ludzie potrafią stworzyć i na jakie pomysły mogą wpaść!
    P.S. Piękny blog!

    • Kreatywność jest nieograniczona! :)))

  • To jest po prostu przepiękne! Bardzo chciałabym zobaczyć coś takiego w Polsce, zwłaszcza teraz, kiedy nadchodzi „ponura” jesień i zima – ciekawa tylko jestem jak z potencjalną trwałością (np. jeśli chodzi o warunki atmosferyczne), no i czy ktoś nie zapragnąłby posiadać takowej i nie przywłaszczyłby jej sobie 🙁

    • Na szare dni takie kolorowe akcenty byłyby najlepsze <3 Ale też obawiam się, że takie cudeńka mogłyby znikać w niewyjaśnionych okolicznościach… ;/

  • Bardzo fajny pomysł :). Podoba mi się o wiele bardziej niż graffiti. Urocze :).

    • Dokładnie 🙂 I w razie czego zawsze można zdjąć 🙂

  • Coś pięknego. Totalnie widzę siebie po 90tce szydełkującą jak szalona 🙂 Może założymy klub yarnbombujących blogerek? 🙂

    • Hihi dokładnie! Ale po co czekać do 90! :D:D

  • Katarzyna Wojtyńska-Stahl

    Ależ to piękne… też kiedyś szydełkowałam i robiłam na drutach – relaks totalny… serdeczności od Kasi 🙂

    • Dokładnie, można się zrelaksować i wyciszyć <3

  • Niezwykle kreatywne ozdoby. Nigdy nie widziałam czegoś takiego na żywo, ale na pewno robi wrażenie i wywołuje uśmiech na twarzy przechodniów 🙂

    • Też tak myślę, zawsze to weselej na ulicach 🙂

  • O! Widziałam kiedyś rower w takim włóczkowym ubranku, w Krakowie chyba. Wyglądał niezwykle, tym bardziej, że wcześniej się z tym zjawiskiem nie spotkałam.

    • To musi być zaskakujące, jeśli się wcześniej o tym nie słyszało 🙂 I na pewno wywołuje uśmiech 🙂

  • Ale to jest ŚWIETNE!

  • Muszę zrobić sobie wycieczkę śladami yarn bombingu, bo mnie jakoś omijają takie cudeńka ;D

  • Lady with crochet

    Jak widać obdziergać można wszystko:)

  • Widziałam coś takiego kiedyś w moim mieście, bardzo fajnie to urozmaica przestrzeń 🙂

  • Ale to fajne!
    U mnie w mieście widziałam z pięć lat temu tak obszydełkowane koparki (może znajdę zdjęcie)
    No i znam Polkę, która „ubiera” szydełkiem rowery w Sztokholmie.

    • O proszę, to bardzo fajnie! Chciałabym widzieć więcej takich ozdób u nas 🙂